795 770 321

Co nas powstrzymuje przed pisaniem? Najczęstsze obawy autora

Zapytałam kiedyś autorów, z którymi współpracowałam – co jest ich największą przeszkodą w tym, że jeszcze nie napisali i nie wydali swojej książki. Okazuje się, że pewne obiekcje się powtarzają u większości z nas. A tak łatwo się z nimi rozprawić… 1. Nie wiem, czy ktoś wyda moją książkę. To naprawdę częsta blokada, która powoduje, że nawet jeśli pomysł napisania książki „chodzi za kimś” od lat, to nawet nie zabiera się za pisanie… Być może też w ten sposób myślisz? Być może to cię blokuje przed realizacją marzenia? Tak naprawdę pod tą obiekcją kryją się wszystkie lęki w stylu: czy ja na tym zarobię? Oraz: czy przebrnę przez nieznane ścieżki wydawnicze. Ile to będzie trwało? Czy moje pisanie jest warte tego, by iść na całość? 2. Nie wiem, czy dobrze piszę. Piszesz, piszesz i chowasz swoją twórczość do szuflady, bo nie do końca wiesz, jak to jest odbierane. Czy to nie nudzi czytelnika? Czy w ogóle dobry temat wybrałeś? Czy piszesz ciekawie? Czy to, co opisujesz jest wartościowe? Czy to jest interesujące? Jak inni to będą przyjmować? Czy się nie ośmieszę? Czy później ktoś tego nie skrytykuje? 3. Potrzebuję wsparcia, mentora, kogoś, kto mi doradzi, spojrzy fachowym okiem na tekst i powie mi co jest dobre a co nie. Kogoś, kto pokaże mi mój indywidualny styl, pomoże uwierzyć, że to jak piszę jest dobre, wartościowe, ma sens. Kto wskaże, które miejsca mam poprawić i podpowie jakieś dobre rozwiązania… To kilka z najczęstszych obaw autorów. A ja zapytam: Czy warto iść za swoim marzeniem? Jeśli coś ci w duszy gra od wielu lat, jeśli jakiś pomysł sprawia, że robi ci się cieplej na serduchu – to czy nie warto pokonać te obiekcje i jednak zrealizować marzenie swojego życia? Marzenia są głosem naszego serca. Bardzo wiele mówią nam o tym, kim jesteśmy w głębi i co nam w duszy gra… Często zaczynamy traktować marzenia jak nierealne mrzonki, a tak naprawdę to jest głos naszego serca. I spełniając marzenie –... czytaj dalej

Alicja Bogdan – wywiad

Aby spełniać marzenia musimy czasem przejść przez morze poświęceń, ale ostateczna nagroda i satysfakcja warte są tego trudu. Alicja trafiła do mnie z pomysłem napisania książki, która byłaby niewielka, mieściłaby się w torebce. Ma się ją czytać lekko, nawet w kolejce u ginekologa. I ma zawierać wskazówki stylistki na każdy dzień. Tak, by każdego dnia każda kobieta miała możliwość utrwalić wzmacniać indywidualny wizerunek i doceniać swoje piękno. Bo tylko nawyk daje efekt. I tak oto powstała „Piękna każdego dnia”. Książka, w której znajdziesz porady stylistki na każdy dzień. Alicja jest pełną optymizmu kobietą. Doceniam jej profesjonalizm a jej dźwięczny śmiech wciąż brzmi mi w uszach. Jak wyglądał u Ciebie proces tworzenia książki? Jak ona powstawała? Marzyłam o napisaniu książki odkąd pamiętam. Brakowało mi jednak czasu i motywacji do jej napisania. Myśli na temat książki powróciły, kiedy wiosną tego roku dowiedziałam się, że jestem w drugiej ciąży. Wtedy podjęłam decyzję o zwolnieniu obrotów w pracy – zrezygnowałam z wyjazdów służbowych i większości zleceń. Był to czas kiedy skupiłam się głównie na pracy nad poradnikiem. Przez kilka miesięcy spisywałam pytania, które najczęściej słyszałam od swoich klientek. Chciałam, aby poradnik odpowiadał na te właśnie pytania. Notatki sporządzałam w zeszycie, który nosiłam zawsze przy sobie. Jak tylko wpadł mi do głowy kolejny pomysł zawsze byłam przygotowana, aby zapisać go w notesie. Jakie myśli Ci towarzyszyły przy pisaniu? Z początku towarzyszyły mi wątpliwości. Zadawałam sobie pytania: czy aby na pewno uda mi się wytrwać do końca? Czy znajdę czas na ukończenie poradnika? Trafiłam wówczas na książkę Anny Grabki „Napisz książkę”, w której przeczytałam, że wystarczy 20-30 minut dziennie aby wejść w dobry, regularny rytm pisania i skończyć książkę po kilku miesiącach. Wzięłam sobie tę radę do serca i tak cztery miesiące później książka była już skończona. Oprócz wątpliwości miałam również wiele pozytywnych emocji przy pisaniu. Czułam ogromne podekscytowanie na myśl, że pozostawię po sobie jakiś ślad, pamiątkę dla moich dzieci i wnuków. Przeświadczenie, że ta książka może wnieść wiele dobrego do życia kobiet dodatkowo mnie motywowała i wywoływała uśmiech... czytaj dalej

Spacja – jak NIE używać spacji

SPACJA służy do rozdzielania wyrazów, stanowi odstęp międzywyrazowy. I to jest w zasadzie jedyne zastosowanie klawisza SPACJI (odstępu). Jednak pewne jej nieprawidłowe używanie jest tak nagminne, że postaram się je tutaj omówić: 1. Ustawianie wcięć za pomocą spacji Wiele osób, chcąc, by dokument miał ładnie wcięte pierwsze linie akapitu stosuje kilkukrotne naciśnięcie spacji. Czasem zamierzony efekt uda się osiągnąć. Jednak to nie jest prawidłowa metoda. Uzyskuje się to poprzez właściwe ustawienia akapitu (Format > Akapit, o czym będę pisać w kolejnych artykułach). Dlaczego wielokrotne naciśnięcie spacji zalicza się do edytorskiego błędu? Prawidłowe korzystanie z edytorów tekstu zakłada, że najpierw piszemy treść, a formatujemy ją na końcu. Może się zdarzyć, że tam, gdzie wstawimy spacje – później wprowadzimy np. wyjustowanie tekstu (wyrównanie do prawej i lewej strony). Jak może się zachowywać tekst, w którym użyliśmy spacji zamiast wcięć akapitu? Najczęściej po prostu poszczególne wcięcia są nierówne, co wpływa na niezbyt estetyczny wygląd pracy. 2. Powiększanie odległości między wyrazami poprzez wielokrotne wstawienie spacji Często przez zwykłą pomyłkę naciskamy dwukrotnie spację. Albo wydaje nam się, że jakieś dwa wyrazy za bardzo się ze sobą zlewają. Wtedy najprościej jest wstawić dodatkową spację… Jednak należy pamiętać, że dla różnych czcionek odstępy te wyglądają różnie. Czasem chcemy ustawić w kolumnie jakieś liczby, np.: 1,25 23,85 33,25 1,24 8,25 10,85 Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie kilku spacji… Jednak nie wszystkie znaki mają jednakową szerokość. Nie zawsze też czcionka, której używamy – będzie czcionką docelową (możesz pod koniec pisania dokumentu stwierdzić, że jednak pierwotnie używaną czcionkę Times chcesz zamienić na Arial). Poza tym w którymś momencie możesz zechcieć zmienić formatowanie akapitu (np. z wyjustowanego na wyrównany do lewej. Wtedy tak ustawione „kolumny” zazwyczaj nam się rozsypują. Do tego rodzaju ustawiania kolumn bardziej nadają się Tabulatory (ale to już inny temat). 3. Stosowanie spacji pomiędzy wyrazem a znakiem interpunkcyjnym. Bardzo często spotykam tekst, który wygląda tak: Jeśli myślisz : „ nie jestem... czytaj dalej

O pisaniu scen erotycznych

Wiosna, lato… Jakoś się przyjęło, że to czas miłości i zmysłów. Chyba nieprzypadkowo Woody Allen jeden ze swoich filmów zatytułował „Seks nocy letniej”. Właśnie – seks, erotyzm… Chyba będzie banałem, gdy wspomnę, że stał się niezwykle modnym tematem tekstów literackich. A przynajmniej kobiece powieści erotyczne cieszą się sporą popularnością. Nie zawsze tak było. Z uśmiechem czytam żale Stefana Żeromskiego, który na początku wieku XX skarżył się na pruderię czytelników. Dzisiaj twórca może czuć się swobodniej i pozwolić sobie na więcej. Ale to, że może sobie pozwolić, nie znaczy, że robi to dobrze. Nie oszukujmy się, opisanie sceny erotycznej wymaga sporego kunsztu pisarskiego. Moja znajoma tłumaczka mówi, że w trakcie tłumaczenia wychodzą na wierzch wszystkie śmieszności tekstu. A najwięcej jest ich na ogół w opisie seksu. Co zrobić by takich śmieszności uniknąć? Mam dzisiaj dwie podpowiedzi: Zastanów się, na czym Ci zależy? Pisać o seksie można na wiele sposobów. Możesz stworzyć tekst, w którym erotyka będzie przebijała przez każde zdanie, chociaż niczego nie napiszesz wprost. Możesz też stworzyć bardzo szczegółowy opis stosunku. Przede wszystkim zaznacz obszar, w którym czujesz się swobodnie, a pisanie przychodzi Ci naturalnie. Poszukaj swojego języka, słownictwa. Nie używaj określeń, z którymi czujesz się sztucznie, niezręcznie. Ta sztuczność będzie widoczna w tekście. Wiem, że ze słownictwem erotycznym w języku polskim jest kłopot. Świetnie ujął to Ignacy Karpowicz: “(…) z jednej strony masz medycznego „penisa” i „waginę”, masz wulgaryzmy, a z drugiej ten koszmar typu: miała sutki jak płatki fuksji. Cała trudność w języku polskim polega więc na wymyśleniu czegoś pośrodku. Czegoś między „fuksją” a „penisem”*. Jak sobie z tym poradzić? Jak zwiększyć zasób swojego słownictwa erotycznego? Santi – ero-blogerka i doradca intymny – radzi: „Znajdź możliwie najwięcej określeń na uprawianie seksu i wypisz je na pustej kartce. Pierwsze pięć nie będzie problemem, ale podejmij wyzwanie – niech pojawi się co najmniej dwanaście możliwości. Myśl o infantylizmach, słownictwie medycznym, o poetyzyjącym stylu listów miłosnych czy nawet... czytaj dalej

Newsletter

Wskazówki dla piszących książki
i ciekawostki z rynku wydawniczego. Zapisz się:

Anna Grabka

Anna Grabka
Jestem agentem literackim, coachem autora i wydawcą.
Pomogę Ci wydać książkę.
Skontaktuj się ze mną:
+48 795 770 321
skype: anigra
biuro(małpa)grabka.com.pl



POLECAMY