795 770 321

Renata Wrona – wywiad

Pragnę umocnić każdą kobietę w przekonaniu, że warto marzyć i spełniać swoje marzenia. Pamiętam pierwszą rozmowę telefoniczną z Renatą… Mówiła do mnie „Aneczko” i tak zdobyła moje serce. Rozmawiałyśmy o książce dla kobiet, o szczęściu. Bo chociaż każda z nas miewa chwile trudniejsze, to jednak to jak się czujemy, i to co możemy zrobić dla siebie – pozostaje naszym wyborem. I tak rozpoczęłyśmy naszą współpracę przy książce „Szczęśliwa kobieta”, która obecnie cieszy się ogromną popularnością wśród kobiet. Współpracując z Renatą, podziwiałam jej dokładność, dbanie o każdy szczegół, terminowość. Gdy powiedziała, że do tego dnia napisze – to książka była u mnie 2 dni wcześniej. Renato, napisałaś swoją książkę, dzielnie przeszłaś przez cały proces wydawniczy. Obecnie książka jest już w wielu księgarniach. Jak się czujesz? Czuję radość i podekscytowanie. Wiem, że moja książka może wnieść wiele dobrego do życia kobiet, że może pomoc im w lepszym, szczęśliwszym życiu, w zrozumieniu siebie. Cieszy mnie również perspektywa pozostawienia po sobie trwałego śladu. Czuję satysfakcję, że moja praca, poza oczywistym aspektem ekonomicznym, może jednocześnie czynić dobro w szerszym znaczeniu. W jaki sposób pisałaś książkę? Do pisania swojej pierwszej książki podeszłam, jak do wszystkich prowadzonych przeze mnie dotąd projektów, bardzo metodycznie. Gdy zakiełkowała we mnie myśl, że chcę szerzej podzielić się moją wiedzą i doświadczeniem, napisałam konspekt książki i sprawdziłam jak wygląda rynek wydawniczy. Trafiłam wtedy na Twoją publikację „Napisz książkę”, w której przeczytałam o metodzie regularnego, codziennego pisania. Rozpoczęłam więc codzienny poranny rytuał – wstawałam wcześnie rano, szłam biegać i podczas biegu zastanawiałam się o czym chcę pisać, wracałam do domu i siadałam na godzinę do pisania. Ta świetna metoda systematyczności pisania tak bardzo mi się spodobała, że teraz czuję potrzebę pisania każdego ranka. Co ważnego przekazujesz w swojej książce? Pragnę umocnić każdą kobietę w przekonaniu, że warto marzyć i spełniać swoje marzenia. Tą książką chcę jej powiedzieć, że nigdy nie jest zbyt późno, aby zadbać o swoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa. Przekazuję pewne zasady, które powinny być spełnione, aby... czytaj dalej

Co nas powstrzymuje przed pisaniem? Najczęstsze obawy autora

Zapytałam kiedyś autorów, z którymi współpracowałam – co jest ich największą przeszkodą w tym, że jeszcze nie napisali i nie wydali swojej książki. Okazuje się, że pewne obiekcje się powtarzają u większości z nas. A tak łatwo się z nimi rozprawić… 1. Nie wiem, czy ktoś wyda moją książkę. To naprawdę częsta blokada, która powoduje, że nawet jeśli pomysł napisania książki „chodzi za kimś” od lat, to nawet nie zabiera się za pisanie… Być może też w ten sposób myślisz? Być może to cię blokuje przed realizacją marzenia? Tak naprawdę pod tą obiekcją kryją się wszystkie lęki w stylu: czy ja na tym zarobię? Oraz: czy przebrnę przez nieznane ścieżki wydawnicze. Ile to będzie trwało? Czy moje pisanie jest warte tego, by iść na całość? 2. Nie wiem, czy dobrze piszę. Piszesz, piszesz i chowasz swoją twórczość do szuflady, bo nie do końca wiesz, jak to jest odbierane. Czy to nie nudzi czytelnika? Czy w ogóle dobry temat wybrałeś? Czy piszesz ciekawie? Czy to, co opisujesz jest wartościowe? Czy to jest interesujące? Jak inni to będą przyjmować? Czy się nie ośmieszę? Czy później ktoś tego nie skrytykuje? 3. Potrzebuję wsparcia, mentora, kogoś, kto mi doradzi, spojrzy fachowym okiem na tekst i powie mi co jest dobre a co nie. Kogoś, kto pokaże mi mój indywidualny styl, pomoże uwierzyć, że to jak piszę jest dobre, wartościowe, ma sens. Kto wskaże, które miejsca mam poprawić i podpowie jakieś dobre rozwiązania… To kilka z najczęstszych obaw autorów. A ja zapytam: Czy warto iść za swoim marzeniem? Jeśli coś ci w duszy gra od wielu lat, jeśli jakiś pomysł sprawia, że robi ci się cieplej na serduchu – to czy nie warto pokonać te obiekcje i jednak zrealizować marzenie swojego życia? Marzenia są głosem naszego serca. Bardzo wiele mówią nam o tym, kim jesteśmy w głębi i co nam w duszy gra… Często zaczynamy traktować marzenia jak nierealne mrzonki, a tak naprawdę to jest głos naszego serca. I spełniając marzenie –... czytaj dalej

Spacja – jak NIE używać spacji

SPACJA służy do rozdzielania wyrazów, stanowi odstęp międzywyrazowy. I to jest w zasadzie jedyne zastosowanie klawisza SPACJI (odstępu). Jednak pewne jej nieprawidłowe używanie jest tak nagminne, że postaram się je tutaj omówić: 1. Ustawianie wcięć za pomocą spacji Wiele osób, chcąc, by dokument miał ładnie wcięte pierwsze linie akapitu stosuje kilkukrotne naciśnięcie spacji. Czasem zamierzony efekt uda się osiągnąć. Jednak to nie jest prawidłowa metoda. Uzyskuje się to poprzez właściwe ustawienia akapitu (Format > Akapit, o czym będę pisać w kolejnych artykułach). Dlaczego wielokrotne naciśnięcie spacji zalicza się do edytorskiego błędu? Prawidłowe korzystanie z edytorów tekstu zakłada, że najpierw piszemy treść, a formatujemy ją na końcu. Może się zdarzyć, że tam, gdzie wstawimy spacje – później wprowadzimy np. wyjustowanie tekstu (wyrównanie do prawej i lewej strony). Jak może się zachowywać tekst, w którym użyliśmy spacji zamiast wcięć akapitu? Najczęściej po prostu poszczególne wcięcia są nierówne, co wpływa na niezbyt estetyczny wygląd pracy. 2. Powiększanie odległości między wyrazami poprzez wielokrotne wstawienie spacji Często przez zwykłą pomyłkę naciskamy dwukrotnie spację. Albo wydaje nam się, że jakieś dwa wyrazy za bardzo się ze sobą zlewają. Wtedy najprościej jest wstawić dodatkową spację… Jednak należy pamiętać, że dla różnych czcionek odstępy te wyglądają różnie. Czasem chcemy ustawić w kolumnie jakieś liczby, np.: 1,25 23,85 33,25 1,24 8,25 10,85 Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie kilku spacji… Jednak nie wszystkie znaki mają jednakową szerokość. Nie zawsze też czcionka, której używamy – będzie czcionką docelową (możesz pod koniec pisania dokumentu stwierdzić, że jednak pierwotnie używaną czcionkę Times chcesz zamienić na Arial). Poza tym w którymś momencie możesz zechcieć zmienić formatowanie akapitu (np. z wyjustowanego na wyrównany do lewej. Wtedy tak ustawione „kolumny” zazwyczaj nam się rozsypują. Do tego rodzaju ustawiania kolumn bardziej nadają się Tabulatory (ale to już inny temat). 3. Stosowanie spacji pomiędzy wyrazem a znakiem interpunkcyjnym. Bardzo często spotykam tekst, który wygląda tak: Jeśli myślisz : „ nie jestem... czytaj dalej

O pisaniu scen erotycznych

Wiosna, lato… Jakoś się przyjęło, że to czas miłości i zmysłów. Chyba nieprzypadkowo Woody Allen jeden ze swoich filmów zatytułował „Seks nocy letniej”. Właśnie – seks, erotyzm… Chyba będzie banałem, gdy wspomnę, że stał się niezwykle modnym tematem tekstów literackich. A przynajmniej kobiece powieści erotyczne cieszą się sporą popularnością. Nie zawsze tak było. Z uśmiechem czytam żale Stefana Żeromskiego, który na początku wieku XX skarżył się na pruderię czytelników. Dzisiaj twórca może czuć się swobodniej i pozwolić sobie na więcej. Ale to, że może sobie pozwolić, nie znaczy, że robi to dobrze. Nie oszukujmy się, opisanie sceny erotycznej wymaga sporego kunsztu pisarskiego. Moja znajoma tłumaczka mówi, że w trakcie tłumaczenia wychodzą na wierzch wszystkie śmieszności tekstu. A najwięcej jest ich na ogół w opisie seksu. Co zrobić by takich śmieszności uniknąć? Mam dzisiaj dwie podpowiedzi: Zastanów się, na czym Ci zależy? Pisać o seksie można na wiele sposobów. Możesz stworzyć tekst, w którym erotyka będzie przebijała przez każde zdanie, chociaż niczego nie napiszesz wprost. Możesz też stworzyć bardzo szczegółowy opis stosunku. Przede wszystkim zaznacz obszar, w którym czujesz się swobodnie, a pisanie przychodzi Ci naturalnie. Poszukaj swojego języka, słownictwa. Nie używaj określeń, z którymi czujesz się sztucznie, niezręcznie. Ta sztuczność będzie widoczna w tekście. Wiem, że ze słownictwem erotycznym w języku polskim jest kłopot. Świetnie ujął to Ignacy Karpowicz: “(…) z jednej strony masz medycznego „penisa” i „waginę”, masz wulgaryzmy, a z drugiej ten koszmar typu: miała sutki jak płatki fuksji. Cała trudność w języku polskim polega więc na wymyśleniu czegoś pośrodku. Czegoś między „fuksją” a „penisem”*. Jak sobie z tym poradzić? Jak zwiększyć zasób swojego słownictwa erotycznego? Santi – ero-blogerka i doradca intymny – radzi: „Znajdź możliwie najwięcej określeń na uprawianie seksu i wypisz je na pustej kartce. Pierwsze pięć nie będzie problemem, ale podejmij wyzwanie – niech pojawi się co najmniej dwanaście możliwości. Myśl o infantylizmach, słownictwie medycznym, o poetyzyjącym stylu listów miłosnych czy nawet... czytaj dalej

Newsletter

Wskazówki dla piszących książki
i ciekawostki z rynku wydawniczego. Zapisz się:

Anna Grabka

Anna Grabka
Jestem agentem literackim, coachem autora i wydawcą.
Pomogę Ci wydać książkę.
Skontaktuj się ze mną:
+48 795 770 321
skype: anigra
biuro(małpa)grabka.com.pl